sobota, 29 października 2011

Risotto au potiron i czarownicy czar

- mmmm.... - powiedzial
- mhmmmhmm... - powtorzyl
- c'est mhmmmm... - dodal

Znaczy chyba ze smakowalo. Te pare miesiecy kiedy sie nie widzielismy zmienilo Nas oboje. Zobaczymy czy na lepsze. Przezuwajac spogladam, na przemian, na mnie to na talerz. Zdecydowanie na lepsze ewoluowaly moje zdolnosci kulinarne. Duma mnie rozpierala, ale nic sie nie odezwalam. Czulam sie troche jak czarownica, ktora dosypala magiczne ziola do posilku swojej ofiary. Ale chyba kazda z kobiet ma w sobie cos z czarownicy ;)

Photobucket

Przepis od Malgosi .

1 komentarz:

  1. hahaha,dobre z ta czarownica;)
    ...no i przez zoladek do serca:)

    OdpowiedzUsuń