Dzis przecieralam kolejne szlaki w komunie Valdeblore - Lacs de Millfonts. Juz wjezdzajac na Parking de Millfonts gdzie zaczyna sie sciezka, widoki sa przecudowne. Odbywaja sie tam chrzty paralotniarzy, czego tez zamierzam sie podjac we wrzesniu. Mam kilku znajomych, ktorzy lataja i za kazdym razem jak widze ich twarz po ladowaniu to sama mam ochote wziac ten kawalek przescieradla i pofrunac. Mowia, ze pobyt w chmurach ich odstersowuje. Nie dziwi mnie to. Tez pewnie bym sie odstresowala. Narazie zadowalam sie wysokosciami gorskimi. Uwielbiam to uczucie wspinania sie, kiedy slonce pali moja skore, a wiatr chlodzi. Kiedy jestem sama to nadaje sobie dosc szybkie tempo marszu. Zeby sie porzadnie zmeczyc i jak naszybciej dotrzec na szczyt. A kiedy jestem juz na gorze to oddycham, powietrzem i pejzazem. I nasluchuje swistakow...
Jak juz bede duza to chce dom w gorach, koze, ogrodek i kurczaki.
A w sobote do Polski. Obiecalam przyjacielowi :)










